1000 karnetów, Ezio w roli showmana i apel Vori: jak wyglądała prezentacja zespołu
Siena FC osiągnęła liczbę 1000 sprzedanych karnetów. O wyniku poinformował podczas prezentacji zespołów Luigi Conte, zastępca menedżera klubu i sekretarz generalny.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
– Budujemy coś ważnego, teraz potrzebujemy zrobić kolejny, większy krok. Wszyscy razem możemy ponownie stworzyć tę magię – powiedział Luigi Conte, dziękując kibicom, a w szczególności grupie Figli di Siena, która obchodzi dziś 10. rocznicę powstania.
– To trochę dziwne uczucie, nie być tutaj jako zawodnik. Zawsze pozostaje odrobina żalu, ale jest też entuzjazm związany z nową przygodą. Cel? Nowi Giannetti? Najlepiej, żeby byli jeszcze lepsi! – przyznał Niccolò Giannetti, który zamienił piłkarskie buty na pracę za biurkiem.
Francesco Pazzi, odpowiedzialny za marketing Siena FC, podkreślił, że klub chce umocnić swoją pozycję jako poważnego, profesjonalnego i godnego zaufania partnera dla firm z regionu.
– Sponsor na koszulce? Szukamy głównego partnera. Potrzebujemy ambitnych firm, które chcą rozwijać się razem z nami.
Przed prezentacją zawodników, przeplataną występami piłkarek kobiecego zespołu, przyszedł czas na Ezio Targi Show.
– Jestem wzruszony, dziękuję wam wszystkim. Co lato jestem tutaj, bo nigdy nikomu nie zawracałem d..., tylko robiłem to, co trzeba było zrobić – powiedział masażysta, wspominając anegdotę z Serse Cosmim. Trener poczuł kiedyś zapach finocchiony i następnego ranka kazał Ezio przynieść mu ją również na trening.
Następnie odczytano list, którym Siena uhonorowała Targiego półtora miesiąca wcześniej. Z trybun rozległo się skandowanie „Ezio, Ezio”, a Targi podszedł do kibiców, by im podziękować, po czym zaśpiewał „I migliori anni della nostra vita”.
– Jest w nas ogromna chęć, aby jak najlepiej rozpocząć ten sezon – powiedział Mattia Michielan, który 1 września odbierze od grupy Fedelissimi nagrodę dla najlepszego młodego zawodnika poprzedniego sezonu.
– Mam bardzo dobre odczucia. Kibicom mogę powiedzieć: śledźcie nas, bo razem jesteśmy silniejsi – stwierdził kapitan Michele Somma.
– Z nimi jesteśmy silniejsi. Mamy nadzieję, że uda się poprawić te liczby. Świetnie trenujemy, a pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne – wtórował mu Alessandro Mastalli, który w pierwszym sezonie strzelił cztery gole, a w drugim sześć, choć wystąpił w zaledwie 20 meczach.
Pierwszy wielki aplauz na placu wywołało pojawienie się Piergiorgio Sabelliego. Nowy zawodnik wybrał numer 33, ponieważ „to rok urodzenia mojego dziadka, który był moim wielkim kibicem. Jako wielki fan piłki nożnej byłby szczęśliwy, mogąc przychodzić oglądać mnie na Franchi”.
Sabelli zdecydował się na Sienę, ponieważ „od samego początku wykazywali ogromne zainteresowanie, a ten klub jest ważny również na poziomie ogólnokrajowym. Chcę pomóc Sienie awansować do profesjonalnej piłki i samemu w niej zagrać. Do tej pory nie miałem takiej możliwości”.
Następnie przyszedł czas na „Miccoliego dla ubogich”.
– Trener tak mnie nazwał. Dobrze czuję się z przodu, blisko bramki – powiedział Jacopo Ciofi, który od momentu przyjścia Gilla Vori zdobył cztery bramki i zanotował dziesięć asyst w 13 meczach.
Największe brawa prawdopodobnie otrzymał Simone Rossetti.
– I to daje energię, naprawdę – przyznał były zawodnik Livorno i Prato. – Nie mogę się doczekać debiutu w tej koszulce. Jestem tutaj, ponieważ to historyczny klub, który występował na ważnych arenach, i chcę pomóc mu wrócić tam, gdzie jego miejsce.
– Grupa jest trudna, wiele zespołów jest przygotowanych do walki o zwycięstwo, ale my również. Kibice? Przyjdźcie licznie na stadion, a my zawsze damy z siebie wszystko.
Największą eksplozję dopingu wywołało jednak pojawienie się Gilla Vori.
– Zaczyna się poważna gra, miejmy nadzieję, że dobrze rozpoczniemy. Nie będę apelował do kibiców, tylko do moich zawodników. Piłka nożna należy do ludzi. To my musimy ich porwać, a nie oni nas. Jeśli uda nam się wyzwolić w nich tę iskrę, będziemy silniejsi.
Po tych słowach natychmiast rozległy się kolejne przyśpiewki. „Forza Siena alè”, a następnie Verbena zakończyła gorący wieczór pod koniec lata.