Barbieri: Ghiviborgo? Ładnie się ogląda, ale…

Rozmiar tekstu: A A A

"Drużyna pracuje, staramy się jak najszybciej przywrócić do gry kontuzjowanych zawodników. Suplja na szczęście nie ma żadnego naciągnięcia ani zerwania i próbuje odzyskać siły na niedzielę, ponieważ mamy ważny mecz u siebie." - mówi Alessandro Barbieri, asystent trenera, podczas kolacji Robur w contradzie Aquila.

Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!

FLAMINIA: "Oglądałem ten mecz trzy razy i zagraliśmy nawet dobre spotkanie. Boisko było w kiepskim stanie, bardzo ciężkie, trudno było ustać na nogach i marnowało się przez to dużo energii. Zauważyliśmy to również we wtorek, kiedy wielu zawodników było nadal zmęczonych."

STAŁE FRAGMENTY GRY: "Pracujemy nad nimi, ale w niedzielę nie zdobywamy bramek. Może to być też czynnik psychologiczny, być może, gdy już raz się przełamiemy, to potem strzelimy cztery z rzędu. Na początku sezonu mieliśmy kilka okazji, na przykład przeciwko Montevarchi były trzy sytuacje bramkowe, dwie z udziałem Cavallariego."

GHIVIBORGO: "Nieco zmienili swój styl gry. Wcześniej długo utrzymywali się przy piłce i grali znacznie bardziej cofnięci. To ładny futbol do oglądania, ale czasami dochodzimy do pewnej skrajności. Zatrzymywanie piłki i trzymanie jej w miejscu nie jest jednym z moich konceptów, bardziej pasuje to do futsalu."

KOLACJA W KONTRADZIE: "Wspaniała. Trzeba zawsze poznawać środowisko, w którym się żyje, tradycje… Pomaga mi też fakt, że od sześciu lat jestem żonaty ze sieneńką."

iconautor: MentiX

icon 23.01.2025

icon19:46

iconźródło: sienaclubfedelissimi.it

iconfoto:











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy