Bellazzini i Brando na pole position
Tommaso Bellazzini, Lucio Brando, Massimo Maccarone, Giuseppe Magi. Na razie wydaje się trudne wyjście poza te cztery nazwiska w poszukiwaniu nowego trenera Robur, przy czym pierwsi dwaj, przynajmniej na tym etapie, mogą być faworytami. Szkic profilu trenera, który w zeszłym tygodniu nakreślił dyrektor sportowy Simone Guerri, idealnie pasuje do obu - preferują ofensywną grę, a w minionym sezonie ich zespoły, Seravezza i Ghiviborgo, strzeliły mnóstwo bramek. Lucio Brando byłby niewątpliwie bardziej doświadczonym wyborem, ponieważ piemoncki szkoleniowiec od lat pracuje w Serie D, także w prestiżowych klubach, jak Mantova, z którą w sierpniu 2019 roku wygrał ze Sieną na Artemio Franchi w jednym meczu Coppa Italia. W Toskanii, przed udanym epizodem w Seravezzy (zakończonym oficjalnie wczoraj), trenował także Pianese i Prato, z różnym skutkiem.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
Inaczej sprawa wygląda w przypadku Tommaso Bellazziniego, który jest rocznikiem 1987 (podczas gdy Lucio Brando urodził się w 1971) i jeśli chodzi o pracę trenerską, ma w CV tylko doświadczenie z Ghivizzano - najpierw jako asystent Nico Lelliego (który w poprzednim sezonie był z kolei asystentem Guido Pagliuki w ACR Siena), a od lipca ubiegłego roku jako główny trener. Podobna sytuacja dotyczy Massimo Maccarone, który w tym roku nie pracował, a w poprzednim sezonie przez krótki czas prowadził Piacenzę po świetnych wynikach osiągniętych na - najwyraźniej szczęśliwej - ławce Ghiviborgo. Wydaje się, że Massimo Maccarone, jeden z najlepszych piłkarzy w historii Sieny, z którym związane są niezapomniane i wyjątkowe wspomnienia (co teraz boli jeszcze bardziej, patrząc na obecną sytuację), może być niechętny objęciu zespołu bez większych gwarancji sportowych - przynajmniej na razie - właśnie po to, aby nie ryzykować zniszczenia (choćby częściowego) tego, co osiągnął jako piłkarz w swoich wspaniałych latach w barwach Bianconeri.
Wreszcie Giuseppe Magi, który nieco wypadł z radarów, ale który wygrał Serie D z Maceratą (w sezonie 2014/15) i Gubbio (rok później), odnosząc także sukcesy w Umbrii w Serie C. Obecnie jest zaangażowany w krajowe play-off Eccellenza ze swoim K-Sport Montecchio (Pesaro) przeciwko Vianese (Reggio Emilia), po przegranej w rzutach karnych w barażu o awans do Serie D z Maceratese dwa tygodnie temu w Ankonie.