Bello: Gorąca atmosfera? Bez strachu
Wybrał numer 93, który miał również w Materze, aby wznowić drogę rozpoczętą w Basilicacie i przerwaną w Chioggi: 930 km dzieliło go od domu w prowincji Alessandria. Szczęśliwy numer, misja wykonana: w Sienie, gdzie trafił w grudniu, zresztą w najdelikatniejszym momencie sezonu, Bryan Bello wrócił do gry. Grał regularnie, notował dobre występy jako zawodnik rocznika 2006. Z kończącym się kontraktem teraz myśli tylko o boisku i o wygraniu play-offów.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
NUMER 93 PRZYNIÓSŁ SZCZĘŚCIE...
"Na początku roku go nie miałem i czy chcesz, czy nie (w Union Clodiense - przyp. red.) był to epizod, który spowolnił mój rozwój. Kiedy trafiłem do Sieny, ponownie się odbudowałem. Grałem dużo i dodałem doświadczenia do swojego bagażu. Jestem bardzo zadowolony. Muszę podziękować trenerowi Bellazziniemu, który mnie chciał i dał mi miejsce w konkurencyjnej grupie. Oraz Gillowi Vorii, z którym przeszedłem bardzo dobrą drogę. Czułem się dobrze nie tylko w grupie, ale też w mieście, w Sienie dobrze się żyje".
JAKA BYŁA NAJCENNIEJSZA RADA, JAKĄ DAŁ VORIA?
"Trudno wskazać jedną, dał mi ich wiele, bardzo się mną zajmował, jak wszystkimi... Może to wydawać się oczywiste, banalne, ale powiedziałbym, że najważniejsze to nigdy się nie poddawać. Wierzyć nawet w pół piłki i biec, żeby ją dogonić. On potrafi wydobyć z każdej osoby to, co najlepsze: ma w sobie zadziorność, wolę i waleczność, których niewielu posiada".
KIEDY DOPIERO PRZYJECHAŁ, POMYŚLAŁ: "PO CO JA SIĘ W TO WPAKOWAŁEM"?
"Nie, nigdy nie myślałem o niczym złym. Siena ma swoją wagę w świecie piłki nożnej i były podstawy, żeby drużyna mogła dobrze sobie radzić. Mieliśmy chęć, żeby się sprawdzić i ostatecznie to było widać".
A JEDNAK PLAY-OFFY WYDAWAŁY SIĘ ODLEGŁYM MARZENIEM
"W piłce nigdy nie można powiedzieć, że coś jest ostateczne. Odzyskaliśmy to, co wcześniej zasialiśmy: dobrze zareagowaliśmy i odpowiedzieliśmy pozytywnie na kilka słabszych meczów, na negatywne krytyki, a z boiska też słyszeliśmy wiele negatywnych komentarzy. Tak, przywrócenie entuzjazmu w otoczeniu daje nam satysfakcję: po burzy wyszło słońce i jesteśmy z tego zadowoleni".
JUTRO PRATO
"Mamy cel do osiągnięcia. Zmierzymy się z silną drużyną, z wartościowymi zawodnikami, na trudnym boisku, w gorącej atmosferze i z jednym wynikiem do dyspozycji. Ale nie boimy się nikogo i niczego. Wręcz przeciwnie, to daje nam dodatkową motywację".
KOŃCZY SIĘ KONTRAKT, SĄ JAKIEŚ NOWOŚCI?
"Zobaczymy... Muszę ocenić to, co jest dla mnie najlepsze, dla mojego rozwoju. W zależności od różnych możliwości spróbuję podjąć najlepszą decyzję".