Cecconi: Jesteśmy na właściwej drodze. Czuję ciężar tej koszulki, ale to wspaniałe uczucie
– To Seravezza musi się nas bać, a nie my Seravezza – Jacopo Cecconi jasno wyznacza cel. Po porażce w Lukce, Siena FC chce wrócić na właściwe tory.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
CO WYDARZYŁO SIĘ NA PORTA ELISA?
– Byliśmy nieuważni, popełniliśmy błędy. Nie potrafię powiedzieć, dlaczego tak się stało. Nie mam magicznej różdżki i nikt jej nie ma. Nie robiłbym jednak z tego dramatu. Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, przez większość czasu przebywaliśmy na połowie boiska rywala. Mamy odpowiednią jakość. Z pewnością musimy się poprawić, ponieważ ostatecznie liczy się wynik, ale jesteśmy na właściwej drodze i musimy nadal podążać za trenerem.
PO ZDOBYCIU WYRÓWNUJĄCEJ BRAMKI NA 2:2, STOJĄC PRZY ŁAWCE REZERWOWYCH, ZACZĄŁEŚ GESTYKULOWAĆ I PRZYKŁADAĆ PALCE DO SKRONI, JAKBYŚ MÓWIŁ: „UŻYJMY GŁOWY”
– W Altopascio, po wyrównaniu, straciliśmy koncentrację, co nie powinno się wydarzyć. Poczułem więc, że powinienem zwrócić uwagę kolegom z pomocy, tym znajdującym się najbliżej mnie, i zachęcić ich do zachowania koncentracji. Widziałem, że mieli pozytywną chęć, aby pójść po zwycięstwo, ale Lucchese miało właśnie wznowić grę. Nie chciałem, żeby wydarzyło się to samo co kilka dni wcześniej… Później gol na 3:2 padł w innej sytuacji, ale w tamtym momencie uznałem, że powinienem właśnie tak zareagować.
NA WYJAZDACH ZAWSZE JAKO PIERWSI TRACILIŚCIE GOLA. TO PRZYPADEK CZY MOŻE JAKIŚ SYGNAŁ?
– Fakty są takie i nie można temu zaprzeczyć. Trudno jednak odpowiedzieć na to pytanie. Zawsze przygotowujemy się do meczów w ten sam sposób, najlepiej jak potrafimy, i nie zmieniamy naszego podejścia. Nie sądzę również, aby wpływ miały warunki na stadionie. Poza Luką nigdy nie graliśmy przecież przy jakiejś ogromnej liczbie kibiców gospodarzy. Z pewnością nasi kibice na Franchi robią różnicę.
WRACAJĄC DO BOISKA: ZESPOŁY ZNAJDUJĄCE SIĘ PRZED WAMI NIE CZEKAJĄ. CZUJECIE PRESJĘ?
– Wiemy, dokąd zmierzamy, i zdajemy sobie sprawę, że poddawanie się presji byłoby błędem. Z pewnością nie możemy pozwolić, aby czołówka jeszcze bardziej nam odjechała, ale jesteśmy dopiero po piątej kolejce. Jeśli już teraz zaczniemy kalkulować, pojawi się problem. Musimy natomiast kontynuować naszą drogę. Stać nas na to, aby odegrać swoją rolę, i jestem przekonany, że na koniec sezonu osiągniemy nasz cel. Drużyna jest silna i solidna.
VORIA WCZEŚNIEJ CIĘ NIE TRENOWAŁ, ALE MACIE WSPÓLNĄ PRZESZŁOŚĆ W PIŁCE MŁODZIEŻOWEJ
– Właśnie dlatego znałem jego mentalność i sposób gry. To przygotowany i kompetentny trener, który potrafi odpowiednio podejść do zawodników. Myślę, że już w pierwszych meczach było widać tożsamość zespołu, będącą kontynuacją tego, co prezentowaliśmy w ubiegłym roku. Widać, że istnieje projekt i wspólnie obrana droga.
MASZ W SOBIE DNA BIANCONERI. CZUJESZ ZWIĄZANĄ Z TYM ODPOWIEDZIALNOŚĆ?
– Nie mogę temu zaprzeczyć. Kiedy wychodzę na boisko, zapominam o wszystkim innym, kierując się zasadą: „albo ja, albo ty”. Mam jednak dwóch braci, którzy chodzą do szkoły, oraz wielu przyjaciół i kibiców, którzy sprawiają, że czuję ciężar koszulki, którą noszę, szczególnie w tej kategorii. To przesłanie, które zawsze staram się przekazywać kolegom z zespołu, niezależnie od tego, czy jestem na boisku, czy poza nim. To wspaniały ciężar.
TERAZ SERAVEZZA POZZI
– Zajmują trzecie miejsce, strzelili 13 goli i stracili trzy. Wiemy, jakie są ich mocne strony, ale znamy również słabości. Z trenerem przygotowujemy się do tego meczu najlepiej, jak potrafimy. Gramy jednak u siebie i to wystarczy.