Co za pogrom!
Jaka to była Siena… pięć zdobytych bramek, mnóstwo sytuacji podbramkowych, a przede wszystkim wyraźna werwa w grze ofensywnej i zdecydowanie mniej zachowawczej wymiany podań do tyłu. Zespół sprawiał wrażenie odmienionego. Siena pewnie pokonała Orvietanę, zrównała się punktami z Traianą i wykonała wyraźny krok naprzód w ligowej tabeli.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
Spotkanie rozpoczęło się od niespodziewanej okazji dla Orvietany już w 1. minucie, gdy rywale wykorzystali błąd przy rozegraniu piłki przez bramkarza Bianconeri. Był to jednak sygnał ostrzegawczy, po którym Siena szybko przejęła inicjatywę. W 6. minucie gospodarze wywalczyli rzut rożny, po którym Vlahovic dośrodkował w pole karne. Obrońcy Orvietany wybili piłkę głową, lecz ta trafiła pod nogi Variego, który zdecydował się na strzał z dystansu. Było to pierwsze celne uderzenie Robur w tym meczu.
Siena konsekwentnie napierała i w 10. minucie została nagrodzona rzutem karnym. Po wrzucie z autu Bello posłał piłkę w pole karne, gdzie Paletta nieprzepisowo zatrzymał dobrze ustawionego Noccioliego. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr, a winny faulu zawodnik Orvietany obejrzał żółtą kartkę. Minutę później Mastalli pewnym strzałem otworzył wynik spotkania.
Po zdobyciu bramki Siena dążyła do szybkiego podwyższenia prowadzenia, chcąc wykorzystać moment dezorientacji rywala i jak najszybciej ustawić sobie mecz. Kolejne próby podejmował Vari, jednak brakowało precyzji przy wykończeniu akcji.
W 16. minucie obraz gry uległ niespodziewanej zmianie. Młody bramkarz Michielan popełnił poważny błąd, tracąc piłkę we własnym polu karnym, a chwilę później sfaulował nacierającego Caona. Arbiter ponownie wskazał na wapno, a sam poszkodowany pewnie wykorzystał rzut karny, zdobywając swoją jedenastą bramkę w sezonie i doprowadzając do wyrównania.
Emocji nie brakowało również poza boiskiem. W 22. minucie z ławki rezerwowych usunięty został analityk meczowy Sieny, który odepchnął zawodnika Orvietany wdającego się w sprzeczkę z piłkarzem Bianconeri. Dwie minuty później Siena miała rzut wolny, po którym uderzał Vari, a akcja zakończyła się rzutem rożnym. Po nim Noccioli zgrał piłkę do Andolfiego, który z ostrego kąta trafił w zewnętrzną stronę słupka.
W końcówce pierwszej połowy do głosu doszła Orvietana. W 41. minucie Titti popędził z kontratakiem i znalazł się w polu karnym, jednak bramkarz Sieny wykazał się refleksem, chwytając piłkę między nogami rywala. Chwilę później, w 43. minucie, Somma obronił jeszcze groźny strzał Tilliego po podaniu Mauro, ratując swój zespół przed stratą gola.
Po zmianie stron na murawę wyszła zupełnie inna Siena – agresywna, zdeterminowana i głodna zwycięstwa. Już w 47. minucie Andolfi obejrzał żółtą kartkę za faul na bramkarzu, ale był to tylko zapowiedź intensywnego naporu gospodarzy. W 51. minucie Siena wywalczyła rzut rożny, po którym w polu karnym rywali zapanowało spore zamieszanie, choć bez finalnego strzału.
Decydujący moment nadszedł w 52. minucie. Mastalli posłał idealne, prostopadłe podanie do Andolfiego, a ten precyzyjnym uderzeniem przy słupku wyprowadził Sienę ponownie na prowadzenie. Kilka minut później Andolfi znów był bliski szczęścia, próbując strzału z dystansu po długim rajdzie Variego. W 55. minucie Siena przeprowadziła kolejną szybką kontrę, zakończoną uderzeniem Mastalliego, które z trudem obronił bramkarz Orvietany.
Napór przyniósł kolejny efekt w 58. minucie. Barbera popędził prawą flanką aż pod linię końcową, dośrodkował w pole karne, a Andolfi po raz trzeci wpisał się na listę strzelców, podwyższając wynik na 3:1.
Orvietana próbowała odpowiedzieć, lecz brakowało jej skuteczności. W 66. minucie piłka po niebezpiecznej akcji gości przemknęła przez całe światło bramki, jednak Nhaga Lane nie zdołał jej skierować do siatki. Siena wciąż dominowała, wykorzystując coraz większe luki w defensywie rywali i regularnie wychodząc z groźnymi kontratakami.
W końcówce meczu bianconeri przypieczętowali swoje zwycięstwo. W 88. minucie po serii rykoszetów w polu karnym piłka trafiła do Ciofiego, który zachował zimną krew i zdobył czwartą bramkę dla Sieny. Dzieła zniszczenia dopełnił w 90. minucie Giannetti, który po dośrodkowaniu Lipariego z bliskiej odległości ustalił wynik spotkania na 5:1.
Był to występ kompletny, pełen intensywności, odwagi i ofensywnej jakości, który może stanowić punkt zwrotny w dalszej części sezonu.
SIENA 5:1 ORVIETANA - 19. KOLEJKA SERIE D, GRUPA E
SIENA (3-2-2-3): Michielan; Conti, Somma, Zanoni; Vlahovic, Barbera (79′ Rossi); Mastalli, Noccioli (67′ Nardi); Bello (79′ Ciofi), Andolfi (85′ Giannetti), Vari (71′ Lipari).
ŁAWKA REZERWOWYCH: Palazzi, Giannetti, Loconte, Cavallari, Calamai.
TRENER: Bellazzini.
ORVIETANA (3-4-3): Formiconi; Savshak, Ricci (36′ Simic), Berardi; Paletta (60′ Nhaga Lane), Arsenijevic (79′ Herrera), Tittocchia (60′ Tronci), Mauro; Tilli (69′ Marchegiani), Caon, Lobrano.
ŁAWKA REZERWOWYCH: Porta, Ciavaglia, De Gaetani, Sforza.
TRENER: Rizzolo.
ARBITER: De Angelis.
ASYSTENCI: Di Minico, Polichetti).
ŻÓŁTE KARTKI: Paletta (OR), Barbera (SI), Andolfi (SI), Formiconi (OR), Zanoni (SI).
BRAMKI: 11′ k. Mastalli (1:0), 17′ k. Caon (1:1), 52′ Andolfi (2:1), 58′ Andolfi (3:1), 88′ Ciofi (4:1), 94′ Giannetti (5:1).