Conti: Przegrywaliśmy 0:2, sami nie wiedząc jak do tego doszło
Dla Andrei Contiego porażka z Lucchese była podobna do tej poniesionej z Tau, ale tylko do pewnego momentu.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
– Pod względem taktycznym wyglądało to inaczej – powiedział środkowy obrońca Bianconeri w rozmowie z Canale 3 Toscana tuż po porażce w Lucca.
– Przegrywaliśmy 0:2, sami nawet nie wiedząc, jak do tego doszło. Właściwie sami strzeliliśmy sobie oba gole. Szkoda, bo z łatwością przedostawaliśmy się w okolice ich pola karnego i stworzyliśmy wiele potencjalnych okazji. Zareagowaliśmy bardzo dobrze, podobnie jak w meczu z Tau. W 87. minucie byłem przekonany, że możemy nawet wygrać.
W trzech meczach wyjazdowych Siena FC za każdym razem musiała odrabiać straty.
– Zawsze trudno jest zaczynać mecz z takim handicapem. Kiedy przegrywasz, tracisz więcej energii, dlatego trzeba zachować rozsądek i jeśli nie uda się wygrać, przynajmniej nie przegrać. Myślę, że ostatni gol był właśnie efektem zmęczenia i braku odpowiedniej koncentracji. To boli, bardzo boli. Samobójcza bramka? Miała wpływ na mecz. Byliśmy pewni siebie i dobrze rozpoczęliśmy spotkanie. Taki stracony gol dodał im wiary.