Giannetti: Derby bez kibiców? Damy z siebie coś więcej dla nich

Rozmiar tekstu: A A A

DERBY BEZ KIBICÓW: "To decyzja, która nie cieszy także nas, bo jeśli grasz na stadionie takim jak w Livorno bez kibiców, brakuje ci tej dodatkowej energii. To szkoda, bo w Serie D nie ma wielu hitowych spotkań. Damy z siebie coś więcej, by w ten sposób wynagrodzić to naszym kibicom na boisku." - tak Niccolò Giannetti skomentował wykluczenie kibiców Sieny z niedzielnych derbów. Napastnik Bianconeri opuścił mecz pierwszej rundy z powodu kontuzji i "było mi bardzo przykro, że nie mogłem pomóc drużynie." - powiedział w programie "Al Club con la Robur" nadawanym przez Fedelissimi.

Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!

"Musimy mądrze wykorzystać ich nieliczne słabe punkty, zwłaszcza na początku meczu wytrzymać mentalnie, bo od pierwszych minut będą naciskali, wspierani przez atmosferę stadionu. Musimy utrzymać się w meczu, a wtedy możemy im zrobić krzywdę. Mój gol? Bardzo bym tego chciał, mam nadzieję dać tę radość wszystkim kibicom, ale przede wszystkim sobie, bo byłoby to ważne trafienie."

MECZ Z ORVIETANĄ: "Pierwsza połowa była niezła, weszliśmy w nią z właściwą mentalnością. Byliśmy cierpliwi, a najlepszym dowodem jest gol na 1:0, padł po długim posiadaniu piłki, po chyba 18-20 podaniach z rzędu. Drugą połowę też zaczęliśmy dobrze, ale po mojej sytuacji głową nieco się rozluźniliśmy albo zbyt pasywnie czekaliśmy na rywala, by go skontrować. Niestety, cofnęliśmy się za bardzo i nie zrealizowaliśmy tego, co sobie założyliśmy mentalnie. W efekcie skończyło się remisem, który ostatecznie można uznać za cenny punkt, patrząc na wyniki innych rywali."

SEZON W WYKONANIU GIANNETTIEGO: "Pod względem skuteczności to nie jest dla mnie udany sezon. Jestem pierwszym, który nie jest z tego zadowolony. Wpływa na to wiele czynników, ale wiem, że muszę nad tym pracować. Nie szukam wymówek, nie zwalam winy na pecha. Trzeba po prostu ciężko pracować. Czasem piłka odbije się od ciebie i wpada do siatki, a czasem próbujesz na wszystkie sposoby i nie chce wejść. Staram się nie załamywać, tylko zawsze zaczynać tydzień z pozytywnym nastawieniem."

ZESPÓŁ: "Jesteśmy solidni w defensywie, ale nie jesteśmy drużyną stworzoną do kreowania wielu okazji. To sposób gry, nad którym pracowaliśmy. Poza tym my, napastnicy, również dużo poświęcamy się w defensywie."

DWA GOLE W TYM SEZONIE: "Mecz z Figline był wspaniały, wszystko poszło idealnie, najpierw trafił Masini, potem mój gol był decydujący. Powinniśmy to częściej powtarzać. W Ostii chciałem uderzyć środek bramki przy rzucie karnym, ale piłka poszła za wysoko i trafiła w poprzeczkę. W drugiej połowie byłem jednak gotowy na kolejną okazję."

POCZĄTEK KARIERY: "Zacząłem grać w piłkę, jak tylko mogłem, w wieku 5-6 lat, w Mazzoli. Później trafiłem do Sieny, gdy klub awansował do Serie A i musiał utworzyć sektor młodzieżowy. Pamiętam testy w Uopini, gdzie przyszło mnóstwo dzieci ze Sieny. Jednym z najlepszych momentów była finałowa walka o mistrzostwo Włoch z Palermo. Niestety, przegraliśmy, ale to był świetny sezon pod wodzą Marco Baronego. Po Primaverze przeszedłem do Juventusu w ramach wymiany: ja, Buchel i Spinazzola trafiliśmy do Turynu, a Marrone i Immobile, którzy znali Antonio Conte, poszli w drugą stronę. Miałem szczęście zadebiutować w Serie A i Lidze Europy."

PÓŁ ROKU W AC SIENA: "To był niesamowity okres, który wprowadził mnie w prawdziwy futbol. Gdyby nie kara punktowa, walczylibyśmy o bezpośredni awans do Serie A z Palermo i Empoli. Pierwsze plotki o problemach finansowych pojawiły się w listopadzie, grudniu. Mój kontrakt dobiegał końca, ale zdecydowałem się go przedłużyć, by klub mógł mnie sprzedać i w ten sposób ratować sytuację. Gdybym wiedział, jak to się skończy... zostałbym. Wtedy czuło się, że jedynym ratunkiem dla Sieny był awans do Serie A."

CAGLIARI: "Poznałem cudowną wyspę. Kiedy wyjeżdżałem, miałem mieszane uczucia. Z jednej strony zrobiłem krok naprzód w karierze, z drugiej oddalałem się jeszcze bardziej od Sieny, która i tak ma słabe połączenia komunikacyjne. Ale to były trzy piękne lata, zwłaszcza pierwszy, gdy wygraliśmy Serie B. W Serie A grałem z Borriello, Bruno Alvesem, Islą, zawodnikami z międzynarodowym doświadczeniem."

KLUCZOWY MOMENT?: "W moim pierwszym meczu w Serie A dla Cagliari prowadziliśmy 1:0 w Genui. Wszedłem na boisko, trafiłem w słupek, a w kontrze straciliśmy gola na 1:1. Potem przegraliśmy 1:3. Mogłem zdobyć bramkę na 2:0 i zapewnić zwycięstwo... Nie wiem, czy to byłby moment zwrotny w mojej karierze, ale na pewno dodałoby mi to ogromnej pewności siebie."

KONTUZJA W CARRARESE: "Najgorszy moment w mojej karierze. Wchodziłem na boisko pod koniec meczu, nagle zaczęło padać, więc szybko zmieniłem buty na te z metalowymi korkami. Wszedłem i od razu poślizgnąłem się, a noga została pod ciałem, złamałem kość strzałkową i kostkę... Straszne chwile, ale poradziłem sobie z tym dobrze. Nauczyłem się wtedy, by nie przejmować się drobnymi urazami i cieszyć się piłką."

AWANS Z CARRARESE DO SERIE B: "To było niespodziewane, bo na początku sezonu nie mieliśmy takich planów. Ale od razu poczuliśmy, że jesteśmy mocni. Po zmianie trenera na Calabro zrobiliśmy ogromny krok mentalnie, to wymagający, silny charakter. Dzięki niemu wygraliśmy baraże."

GOL PRZECIWKO SIENIE: "Wracałem po kontuzji łydki i nie chciałem się spieszyć, ale trener mnie potrzebował. Wszedłem na 30 minut i strzeliłem gola. To było dziwne uczucie."

POWRÓT DO SIENY: "Transfer poszedł szybko. Gdy podpisałem kontrakt przed południem, dyrektor powiedział, że mam trening po południu. Nie powiedziałem nic Masiniemu. Zadzwonił do mnie, a ja skłamałem: "Nic nowego, zobaczymy". Potem pojawiłem się w szatni, robiąc mu niespodziankę."

PRZYSZŁOŚĆ: "Chcę zakończyć karierę w Sienie, choć nie zależy to tylko ode mnie. Nowi właściciele mają dobre podejście, stabilność to coś, czego brakowało w ostatnich latach."

PO ZAKOŃCZENIU KARIERY: "Chciałbym zostać w piłce, może jako dyrektor sportowy, skaut."

iconautor: Anusz

icon 13.02.2025

icon12:31

iconźródło: sienaclubfedelissimi.it

iconfoto:











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy