Guerri: Krytyka? Trudno mi zrozumieć taką reakcję
Dyrektor sportowy Sieny F.C., Simone Guerri, zabrał głos po ostatnim meczu, w którym podopieczni trenera Tommaso Bellazziniego przegrali na wyjeździe 1:3 z Foligno. Zdaniem dyrektora krytyka jaka spadła na zespół po tym spotkaniu jest nieuzasadniona z uwagi na wcześniejsze występy.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
FOLIGNO: "Nie podeszliśmy do tego meczu we właściwy sposób, staramy się zrozumieć dlaczego. Musimy uczyć się na błędach, to oznacza rozwój".
KRYTYKA: "Zostawia mnie w zakłopotaniu reakcja w końcówce meczu ze strony otoczenia. Jeszcze tydzień temu mówiło się o wielkiej Sienie i o sposobie gry, który przynosił wyniki, odwiedził nas Spalletti. Osiągnęliśmy dziewięć kolejnych pozytywnych rezultatów, trudno mi zrozumieć taką reakcję. Trzy miesiące temu rozpoczęła się nowa droga, z młodą drużyną, co oznacza, że mogą zdarzyć się potknięcia po drodze. To normalne, że jest krytyka, kiedy się przegrywa, ale wydaje mi się, że była w tym jakaś nieustępliwość, której nie rozumiem Nie można przechodzić od mówienia, że wykonujemy dobrą pracę, do niezrozumiałych sytuacji po jednej porażce".
OCZEKIWANIA: "Są raz wyższe, raz niższe, przeszliśmy z drugiego na szóste miejsce w tabeli, ale nie interesuje nas to. Nie musimy patrzeć na innych, nie patrzę na Grosseto, lecz na Sienę. Patrzymy tylko na to, gdzie możemy się poprawić. Jesteśmy zgodni z celami, nie jesteśmy usatysfakcjonowani, bo możemy zrobić więcej, ale widzę pracę ze strony grupy, jakiej nigdy wcześniej nigdzie nie widziałem".
PROJEKT: "Jako dyrektor sportowy celuję w wygranie ligi, ale trzeba być realistą. Grosseto wydało sześć albo siedem razy więcej niż my, potem jest duża grupa drużyn, wśród których jesteśmy także my, i dopiero się narodziliśmy. W Foligno jest projekt trzyletni, istnieje niesamowita jedność między miastem a drużyną. Niebezpieczeństwo polega na tym, że oczekiwania miasta takiego jak Siena mogą nie pokrywać się z procesem, który jest w toku".
LICZBY: "Jeśli spojrzymy na dane, jesteśmy drużyną, która stworzyła najwięcej sytuacji i dopuściła najmniej, a jednak jesteśmy na szóstym miejscu. Ale inne zespoły mają zawodników, którzy kosztują 100 000 euro, a my nie. Staramy się wypełnić bardzo dużą lukę dzięki pomysłom, musimy być silni wobec krytyki, akceptować ją. Ale tym razem wszystko wydało mi się nielogiczne po dziewięciu kolejnych pozytywnych wynikach".
KONSEKWENCJE: "Przeciwko Prato otrzymaliśmy pochwały, ale po siedmiu dniach nie możemy tak grać. My w Sienie musimy być zrównoważeni, jeśli inni nie są zrównoważeni, nie obchodzi nas to. To młoda drużyna i nie powinna przeżywać wstrząsów".
TABELA: "Nie patrzymy na nią. W sezonie są szczególne momenty. W ostatnich meczach wzrósł poziom rywali, nie możemy się doczekać, aby zagrać te mecze, są nam potrzebne, aby poznać nasze wartości, to okazja, a nie ciężar. Naszym celem jest poprawić pozycję z zeszłego roku, spróbować powalczyć. Jesteśmy w dwunastej kolejce i czekają nas testy przeciw dobrze przygotowanym drużynom".
MERCATO: "W ostatnich dziesięciu dniach dzieliliśmy się kilkoma przemyśleniami z trenerem i dzielimy je teraz z właścicielami. W przyszłym tygodniu będziemy mieli kilka bardziej ostatecznych pomysłów, przekażę mu moje uwagi dotyczące strategii transferowej. Wydaje mi się też normalne, że w procesie drużyny pojawi się jakiś mniej funkcjonalny lub niezadowolony zawodnik, wprowadzanie ulepszeń należy do mojej roli".
BRAMKARZ: "Wolę nie mówić o pozycjach, bo to niesprawiedliwe. Straciliśmy Michielana aż do stycznia, ale ingerowanie w sprawy bramkarza prowadzi do innych problemów. Nasi bramkarze są zjednoczeni i zgrani, mamy pełne zaufanie do Di Vincenzo".
SZWEDZI: "Dialog odbywa się co tydzień, jest dość intensywny, niektóre sytuacje wymagają więcej czasu, aby zostały zrozumiane przez właścicieli, którzy nie są Włochami. Chciałbym, aby prezydent poznał miasto i zobaczył historię Sieny, ale przede wszystkim trzeba przekazać te wartości zawodnikom. A prestiż nie ma znaczenia, gdyby to wystarczało, wszystko byłoby łatwiejsze. Liczą się też wartości techniczne".
STADION: "Kiedy był Giacomini, byłem bardziej zaangażowany. W tej chwili nie potrafię odpowiedzieć, sam śledzę tę sprawę, ale nie mam żadnych wiadomości".