Komentarze pomeczowe: Giovanni Farneti

Rozmiar tekstu: A A A

GOL NA WAGĘ WYGRANEJ: "Lepszego debiutu nie mogłem sobie wyobrazić. To również zasługa drużyny i kolegów, mimo że dopiero co przybyłem, już sprawili, że czuję się częścią zespołu. Na początku miałem problemy fizyczne, przybyłem w nieoptymalnej formie, ale od razu poczułem zaufanie zespołu".

ZAUFANIE DO STRZELANIA: "W zeszłym roku zakończyłem sezon z czterema golami, ale celem jest zawsze osiąganie lepszych wyników. Dziś zobaczyłem, że bramkarz wyszedł z bramki, spróbowałem to wykorzystać i udało się".

WPŁYW NA GRĘ: "W ciągu tych dwóch tygodni odzyskałem formę aerobową i siłę, miałem konkretne wskazówki, by naciskać na defensywnego pomocnika. Zagranie na środku pola dało mi pewność siebie, dobrze wszedłem w mecz dzięki wskazówkom trenera".

PIERWSZY SKŁAD: "Jeszcze o tym nie myślę, to decyzja trenera. Ja cieszę się z debiutu i z tego, że mogłem świętować pod curva".

MOTYWACJE: "Mimo że przybyłem bardzo późno z powodu problemów zdrowotnych, liczy się to, żeby dobrze zacząć. Chęć wygrania mistrzostwa to cel, który mnie bardzo motywuje i zachęca do coraz lepszej gry".

WSPARCIE: "To była wyjątkowa emocja świętować pod curva, brakowało mi tego ciepła, bo latem zagrałem bardzo mało sparingów. A do tego zrobić to na stadionie, na którym grano w Serie A, w takim klubie, to naprawdę coś pięknego. Dedukuję tę bramkę przede wszystkim moim braciom i rodzicom. Następnie dedykuję ją trenerowi, który już w drugim meczu od razu wpuścił mnie na boisko. Dziękuję również mojemu agentowi, który pomógł mi tego lata i zawsze we mnie wierzył, widać, że wybór okazał się słuszny".

SEZON: "Cel zespołu był jasny od razu, trener dał nam to do zrozumienia od początku. Zmierzyliśmy się z dwoma dobrymi drużynami, ale zaczęcie od sześciu punktów daje nam wiele, teraz skupiamy się na następnym meczu".

iconautor: MentiX

icon 15.09.2024

icon18:30

iconźródło: sienaclubfedelissimi.it

iconfoto: sienafootballclub.com











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy