Lew wrócił z rykiem
Tym, który z pewnością odwrócił scenariusz dwóch ostatnich meczów był Matteo Ardemagni, autor dwóch bramek, które zapewniły Sienie zdobycie ważnych czterech punktów i matematyczne utrzymanie. Napastnik Bianconeri trafił do Robur trochę zardzewiały po długim okresie ograniczonej aktywności, ale nigdy się nie poddawał, pocił się, pracował i w końcu wrócił do robienia tego, co zawsze umiał robić: zdobywania goli. Jego nieokiełznana radość po dwóch trafieniach przeciwko Anconie i Pontederze opisuje bez konieczności dodawania niczego więcej, jak bardzo chciał wrócić do odgrywania roli króla pola karnego, który wychodzi na boisko z tylko jednym celem jakim jest skierowanie piłki do bramki przeciwnika, tak jak zawsze i jesteśmy pewni, że nadal będzie to robić.