Michielan: Inspiruję się Vicario
Mattia Michielan, bramkarz Siena F.C., był gościem programu Al Club con la Robur. Oto jego wypowiedzi:
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
PRATO: "Zagraliśmy dobry mecz. Szkoda, że nie udało nam się zdobyć trzech punktów, zasłużyliśmy na nie, bo mieliśmy więcej niż kilka okazji, ale ostatecznie zadowalamy się tym wynikiem. Fakt, że zagraliśmy bardzo dobrze, pomaga w morale".
GOL ANULOWANY ROSSETTIEMU: "Z bramki wydawało się, że piłka wyszła. Trzeba też powiedzieć, że sędzia od razu odgwizdał wyrzut z autu, więc trochę się też zatrzymaliśmy".
GRA NOGAMI: "W młodzieżowej sekcji Interu już dużo grałem nogami. Nie tak dużo jak w tym roku, więc musiałem się trochę przyzwyczaić. Teraz często mam kontakt z piłką i cieszę się, bo to zabawne i angażujące. Daje możliwość ciągłej gry z drużyną, bycia obecnym przy akcjach. Kilka razy zdarzyło mi się zagrać piłkę, która okazała się później ważna".
MICHIELAN: "Jestem z Treviso, zaczynałem grać w wieku 5-6 lat w Treviso Academy, początkowo na zmianę w bramce i w obronie. Potem przeszedłem do Montebelluna, drużyny, która kilka lat temu grała w Serie D, gdzie zostałem już na stałe bramkarzem. W wieku 14 lat trafiłem do Interu. Przejście było stopniowe, najpierw kilka treningów, kilka meczów, kilka turniejów, aż w końcu pełny awans do U-15. Cztery piękne lata, zwłaszcza że jestem kibicem Interu".
PRZYJŚCIE DO SIENY: "Świetnie. Pierwszy rok wśród seniorów nie jest łatwy, więc łatwo było wybrać taką ważną drużynę jak Siena. Nigdy wcześniej tu nie byłem".
DI VICENZO: "Początkowo hierarchie nie były ostateczne. Ale nie ma między nami rywalizacji".
GHIVIBORGO: "Od razu po meczu byłem zawiedziony. Ale trzeba się zresetować i nie myśleć za dużo, bo inaczej wpływa to na resztę meczu i wychodzi gorzej".
NAJPIĘKNIEJSZA OBRONA DO TEJ PORY: "Chyba ta z meczu z Poggibonsi w lidze, była najbardziej filmowa".
WZÓR DO NAŚLADOWANIA: "Ostatnio bardzo obserwuję Vicario, bramkarza Tottenhamu. Pod względem stylu jest tym, którego preferuję. Nie mówię, że to mój idol, ale jest tym, którym się inspiruję najbardziej".
NUMERY KOSZULEK: "Paolucci chciał mieć numer 1 i zostawiłem mu go bez problemu. Numer 22 to zresztą data urodzin mojego ojca".