Nie ma czasu na użalanie się, bo czeka kolejny trudny rywal

Rozmiar tekstu: A A A

Jeśli Reggiana dalej będzie tą, którą widziano w sobotę, można by pomyśleć, że wygra wszystkie mecze i zgodnie ze zwykłą logiką - całkowicie naciąganą - Siena wygra kilka mniej. Na szczęście w piłce nożnej tego typu równania nie mają żadnego znaczenia ani porównania, każda gra ma swoją historię i żadna nie jest do siebie podobna. Wszystko po to, aby powiedzieć, że przegapiliśmy mecz, przegraliśmy bitwę, ale nie wojnę.

Błędy popełnione przeciwko Reggianie nadal muszą być cenione, w przeciwnym razie to, co się stało, pozostanie tylko surową karą, a nie momentem wzrostu. Co najbardziej dotknęło i będzie wymagało naprawy, to ogromna preria oddzieliła obronę od ataku, ogromna przestrzeń, której prawie nigdy nie udało nam się wypełnić, a to zmusiło Alberto Paloschiego do gry w izolacji i z dala od bramki przeciwnika.

Bardzo mało grywalnych piłek, wynik długich piłek z tyłu i trochę gry z zewnątrz, ale to nigdy nie martwiło obrońców Reggiany, nigdy nie byli pod presją i bardzo dobrze chronieni przez linię środkową. Nad tym aspektem będziemy musieli coś popracować i przejrzeć, a także szybko, ponieważ zbliża się kolejny mecz. Pesymizm? Absolutnie nie, mamy wiele wiele godzin, aby nie zrozumieć przyczyn, które doprowadziły do ​​porażki. Ta sobotnia w najmniejszym stopniu nie wpłynęła na nasze zaufanie do zespołu, silnej i dobrze dobranej kadry, która z pewnością będzie miała coś do powiedzenia w tym sezonie, zwłaszcza gdy zostanie osiągnięta jednorodna i maksymalna kondycja ogólna.

Jeszcze kilka godzin i Siena zmierzy się z Montevarchi, nowym, zaciekłym graczem, który odzwierciedla charakter ich trenera. Trzeba będzie zdobyć punkty nie tylko do tabeli, ale żeby udowodnić sobie, że sobotnia porażka to tylko złe wspomnienie.

iconautor: MentiX

icon 27.09.2021

icon14:00

iconźródło: sienaclubfedelissimi.it

iconfoto:











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy