Od mocnego ataku po obronę złożoną z czterech zawodników: co pokazał test ze Scandicci
Ofensywa oparta na sile fizycznej, pomocnicy grający wyżej i wspierający akcje, cofający się rozgrywający, czwórka obrońców, gra nastawiona na inicjatywę, ale także kilka (normalnych) niedociągnięć w defensywie. Pierwszy sparing Robur przyniósł kolejne wnioski, będące małymi elementami układanki, które pozwalają kibicom, a przede wszystkim sztabowi Gill Voria, budować pełniejszy obraz zespołu.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
Trener ponownie postawił na duet Tommaso Andolfi-Simone Rossetti wspierany przez Mirco Lipariego, z Piergiorgio Sabellim i urodzonym w 2008 roku Davidem Pericciolim gotowymi do wejścia do gry, pozostawiając Gianniego Barberę nieco niżej. Kolejny młody zawodnik z dużą swobodą w poruszaniu się, Mattia Parente (rocznik 2006), szybko odnalazł się w nowym środowisku, co nie jest zaskoczeniem, biorąc pod uwagę jego poprzedni sezon pod wodzą Paolo Indianiego w Livorno.
Mattia Michielan w bramce uratował wynik w momencie, gdy drużyna była mocno odsłonięta. Robur cały czas prezentował jednak ofensywnego ducha i chęć budowania gry, nawet w końcówce, gdy po licznych zmianach spotkanie bardziej przypominało rywalizację dwóch drużyn juniorskich.
Po niespełna dwóch tygodniach przygotowań Robur ma już jedną pewność: trzech nowych liderów stanowi obecnie kręgosłup zespołu. Jacopo Cecconi, który wykonywał rzuty wolne i rożne, był jedynym zawodnikiem grającym pełne 90 minut. Spotkanie zakończył także z opaską kapitana, wcześniej przekazując ją Michele Sommie, następnie Daniele Cavallariemu, a po jego kontuzji Santino Lapadatovicowi.
Linia defensywna przez cały mecz pozostała niezmieniona, a ustawienie z czwórką obrońców zyskało przewagę nad wariantem z trzema defensorami. Na bokach obrony występowali na zmianę Mattia Parente i Federico Guglielmino po prawej stronie oraz Enrico Zanoni i Filippo Monteverde po lewej.
A co z kolejnym skrzydłowym, Edoardo Tittocchią? Zastąpił Simone Rossettiego i przeszedł do środka pola, pełniąc rolę pomocnika ofensywnego, co wpisuje się w ciągłe eksperymenty z płynnym futbolem preferowanym przez Gilla Vorię.
Na ławce pozostali, z powodów ostrożnościowych, Jacopo Ciofi, Andrea Conti, Alessandro Mastalli i Niccolò Nardi. Z boku obserwował kolegów z lekką zazdrością Valerio Loconte, który wkrótce rozpocznie rehabilitację, licząc na powrót do gry w grudniu.
Poza trzecim bramkarzem Giovannim Palazzim na boisku nie pojawił się również zawodnik z rocznika 2007, Santiago Rogani. Jego pozostanie w kadrze wydaje się mało prawdopodobne.