Paloschi jak kot w polu karnym...
Ósmy gol w sezonie dla Alberto Paloschiego, rasowego bombowa, który pozostawiony samemu sobie przez nieszczęście rywali nie ma sobie równych w tej kategorii. Napastnik Sieny jest najtrudniejszy do zauważenia, wystarczy jeden błąd i karze przeciwnika bramką. Zawsze się czai, czasami wydaje się nieobecny w polu karnym, ale to jego sposób gry i kiedy dobra piłka nadchodzi, nigdy nie wybacza, jak kot z kłębkiem wełny, nie pozwól jej upaść na ziemię, bo to koniec. Zapytajcie Lorenzo Chitiego z Montevarchi - ostatnią ofiarę napastnika Bianconeri.