Perrone: W wieku 15 lat wyjechałem sam do Włoch, nie znając języka
– Zawsze grałem w piłkę nożną. Najpierw jako pomocnik, a później pewnego dnia zabrakło bramkarza i zapytali: „Kto stanie na bramce?”. Zgłosiłem się ja. Spodobało mi się i już tam zostałem.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
W ten sposób rozpoczęła się kariera Santino Perrone, Argentyńczyka z Buenos Aires, gdzie stawiał pierwsze piłkarskie kroki, zanim trafił do Włoch.
– Mam włoskie korzenie i podwójne obywatelstwo. Wyrobili mi je właśnie po to, żebym mógł wyjechać grać za granicę – mówi Santino Perrone w programie Robur One Club na antenie Canale 3 Toscana.
– Przyjechałem do Włoch sam, nie znając języka. Gdyby dzisiaj ktoś kazał mi zrobić to ponownie, być może zastanowiłbym się nad tym dwa razy – kontynuuje bramkarz Bianconeri. – Odbyłem testy w Mestre i Padovie, trenowałem w zespołach występujących w rozgrywkach Promozione i Eccellenza. Później razem z agentem uznaliśmy, że lepiej będzie dołączyć do drużyny U-16. Spędziłem tam prawie rok, do kwietnia 2023 roku, w Regginie. Z Neapolu musiałem pojechać pociągiem do Reggio Calabria. Do dziś nie wiem, jak udało mi się tam dotrzeć!
Santino Perrone wrócił następnie do Argentyny, aby załatwić formalności związane z dokumentami.
– Chodziło o dokumenty, byłem jeszcze za młody. Spędziłem dwa lata w Racing Club, osiągnąłem pełnoletność i wróciłem do Włoch. Pierwszy rok w Olbii był udany, grałem w drużynie U-19. W drugim sezonie zaliczyłem siedem występów po debiucie w pierwszym zespole. Później w klubie zapanował chaos, nie wypłacano nam wynagrodzeń. Poza piłką nożną czułem się tam znakomicie. W Olbii spotkałem ludzi, którzy bardzo mi pomogli. We Włoszech zawsze byłem dobrze traktowany.
Santino Perrone jest kibicem River Plate i fanem, co raczej nie powinno dziwić, Lionela Messiego. Koledzy z drużyny nadali mu przydomek „El Dibu”.
– Podoba mi się, ale on broni rzuty karne… – mówi, nawiązując do meczu Coppa Italia Serie D z Anconą.
W minioną niedzielę Santino Perrone zadebiutował natomiast w Serie D.
– Jestem bardzo szczęśliwy. Najtrudniejsza interwencja? Na początku drugiej połowy, przy tej podwójnej paradzie.