Po debiucie czas skupić się na kolejnym meczu... ale ten stadion...
Zabrakło wyniku, nie występu. Debiut Siena FC przeciwko Scandicci, który z trybun obserwowała spora grupa kibiców, pozostawił pewien niedosyt ze względu na końcowy rezultat. Remis był zdecydowanie zbyt małą nagrodą, biorąc pod uwagę liczbę okazji stworzonych przez zespół, który miał wszystko, by sięgnąć po komplet punktów. To był pechowy mecz, na którego początku losy spotkania wypaczył nieistniejący rzut karny, a później Robur musiał mierzyć się z podstępnym rywalem – choć nie był nim Scandicci, który pod względem sportowym wyraźnie ustępował Bianconeri, lecz po prostu pech. Czy zatem był to wyłącznie brak szczęścia? Nie, sprowadzenie remisu tylko do tego argumentu byłoby krótkowzroczne. Sam Gill Voria, jak zawsze trzeźwo i konkretnie, szybko podkreślił to podczas konferencji prasowej.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
Poprawy wymaga przede wszystkim wykorzystywanie stałych fragmentów gry. 21 rzutów rożnych – jeśli nie jest to rekord, to niewiele do niego brakuje! – pokazuje, jak ważny jest ten element we współczesnym futbolu. Jednocześnie należy docenić bardzo dobry występ zespołu, ducha poświęcenia, dobre akcje konstruowane przez drużynę oraz wolę walki o trzy punkty, która ani na moment nie zniknęła. Jak na pierwszy mecz sezonu, to naprawdę sporo.
W sobotę Siena FC zadebiutuje u siebie w meczu z Mezzolarą. To ważne spotkanie, podobnie jak wszystkie kolejne, które czekają nas aż do końca sezonu. Znając Gilla Vorię i jego sztab, możemy być pewni, że podczas przygotowań do meczu nic nie zostanie pozostawione przypadkowi, a najbliższe dni zostaną poświęcone na wyeliminowanie niedociągnięć, które pojawiły się w San Casciano in Val di Pesa. Czeka nas interesujące spotkanie, które z pewnością zasługuje na odpowiednią oprawę na trybunach.
Szkoda jedynie, że areną tego meczu będzie stadion, który ze względu na utrzymujący się stan zaniedbania nie prezentuje się najlepiej. Mimo że od ostatniego spotkania minęło kilka miesięcy, a do kolejnego pozostały zaledwie trzy dni, poza okazjonalnym sprzątaniem niektórych miejsc wciąż niewiele zostało zrobione.
Z informacji dotyczących umowy pomiędzy miastem a Siena FC wynika, że za utrzymanie głównych obiektów stadionu odpowiada administracja miejska, natomiast za właściwą infrastrukturę obiektu odpowiada Siena FC. Mówiąc dokładniej, za uprzątnięcie i utylizację bieżni, która została już praktycznie zamieniona w wysypisko śmieci, powinno odpowiadać miasto. Całą resztą – trybunami, skarpami, sprzątaniem toalet, krzesełkami itp. – powinna zająć się spółka, która już rozpoczęła działania, ale nadal musi dokończyć prace.
Nie jest to jałowa krytyka skierowana przeciwko komukolwiek, ponieważ nie mamy ku temu powodów. Chodzi jedynie o to, że stadion – będący również głównym parkingiem w mieście – w obecnym stanie nie jest już miejscem, którego wygląd można akceptować.