Remis z Lanieri nie jest brany pod uwagę. Ale Siena może zagrać o wszystko
W lidze zarówno mecz pierwszej rundy, jak i rewanż zakończyły się remisem. Pierwszy bezbramkowo, drugi wynikiem 3:3. Siena i Prato były sobie równe, pokazując swoją wartość. W niedzielę jednak remis nie będzie brany pod uwagę. Boisko będzie musiało wyłonić zwycięską drużynę, która siedem dni później zagra w finale play-offów z Tau albo Seravezzą.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
Jeśli według ekspertów drużyna Alessandro Dal Canto ma przewagę dzięki swojej strukturze i doświadczeniu, to zespół Gilla Vorii przez ostatnich trzynaście meczów pokazał, że może rywalizować z każdym, opierając się na odzyskanej pewności siebie, skutecznym ataku i dobrej kondycji fizycznej. To prawda, że Bianconeri, grając na boisku wyżej sklasyfikowanego rywala, będą mieli do dyspozycji tylko jeden wynik, zwycięstwo. Mogliby jednak osiągnąć je także na przestrzeni 120 minut, jeśli po 90 minutach wynik pozostanie remisowy. Dogrywka może przesunąć równowagę sił. Potrzebne będą zimna krew, mocne nerwy, jasność umysłu i maksymalna koncentracja, by nie popełniać błędów.
Trener Gill Voria prawdopodobnie ma już w głowie skład na mecz z Lanieri albo przynajmniej jasno określił, z których zawodników nie chce rezygnować. W ubiegłą niedzielę, podczas spotkania na stadionie Artemio Franchi przeciwko Trestinie, Mirco Lipari rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, a Andrea Conti, zagrożony zawieszeniem, oglądał spotkanie z trybun. Na starcie na stadionie Lungobisenzio trener Bianconerich będzie miał ponownie do dyspozycji Jacopo Ciofiego, który w ostatnim meczu pauzował z powodu zawieszenia. On również będzie na boisku, by nękać defensywę Biancazzurrich.
Na dziś jedynym zawodnikiem przebywającym w gabinecie medycznym jest Luca Tosini. Zawodnik Bianconerich nadal zmaga się z problemem barku, który wykluczył go z gry w ostatnich tygodniach. Trzeba będzie sprawdzić, czy zdoła wrócić do pełni zdrowia. To poważna strata, biorąc pod uwagę, że po ciężkiej kontuzji Valerio Loconte jedynymi dostępnymi zawodnikami z rocznika 2006 są Bryan Bello i Simone Rossi.
Tak jak miało to miejsce w lidze, również w niedzielę stadion Lungobisenzio powinien zostać wyprzedany do ostatniego miejsca podczas derbów Prato i Sieny w półfinale play-offów. Na trybunach drużynę Gilla Vorii będzie wspierać 200 kibiców Bianconerich. Nie pojawiły się bowiem żadne nowe informacje dotyczące możliwego zwiększenia pojemności stadionu w Prato do 3000 widzów, a z każdą godziną szanse na to maleją. Problem ma dotyczyć trudności z zamontowaniem ogrodzeń niezbędnych do oddzielenia obu grup kibiców poza stadionem.