Rozczarowujący sezon i niepewność co do przyszłości
Osiem dni temu dla Robur zakończył się szczególny sezon, wyjątkowo ubogi w sukcesy, który ciągnął się mozolnie do końca, zakończony skromnym szóstym miejscem w Serie D - najgorszym wynikiem Sieny od sezonu 1987/88, kiedy zajęła siódme miejsce w C2 (odpowiednik dzisiejszej czwartej ligi). A przecież, jeśli cofnąć się zaledwie rok wstecz, gdy zespół prowadzony przez trenera Lamberto Magriniego bez problemów wygrał rozgrywki Eccellenza, mimo opóźnionego startu i wszystkich problemów związanych z korzystaniem ze stadionu Artemio Franchi (który pozostawał zamknięty aż do ostatniego meczu u siebie z Valentino Mazzola), zapowiedzi (które później okazały się złudzeniami) wydawały się przynajmniej interesujące.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
Wydawało się wtedy, że to mały krok w kierunku budowy czegoś wielkiego - ówczesny prezydent i właściciel Simone Giacomini obiecywał, że zostanie, by stworzyć silny klub (nie tylko drużynę), a następnie sięgnąć po status profesjonalny. Jednak z upływem tygodni, a potem miesięcy, nadeszło lato, a pogłoski o sprzedaży nasiliły się, wraz z różnymi negocjacjami, w tym z egzotyczną grupą reprezentowaną przez Waltera Zengę, który ostatecznie trafił do Siracusa (świeżego zwycięzcy grupy I w Serie D) jako działacz. Mimo tych niekorzystnych okoliczności niektórzy wciąż łudzili się, że Bianconeri zagrają sezon jako bohater, wykorzystując rozpęd z wygranych rozgrywek.
Stało się jednak dokładnie odwrotnie - przy pierwszej, a właściwie już najwcześniejszej trudności, czyli porażce u siebie z Livorno, zespół Lamberto Magriniego niewytłumaczalnie rozpadł się jak domek z kart, rozpoczynając pasmo czterech kolejnych porażek w domu (z Foligno, Trestiną, Fezzanese i Grosseto) między listopadem a grudniem. W tym czasie nastąpiła też zmiana właścicielska, ponieważ Simone Giacomini po niespełna dwunastu miesiącach wyczerpał swoją motywację do prowadzenia Robur. Przybycie Jonasa Bodinia i grupy szwedzkich inwestorów z pewnością wprowadziło trochę spokoju wewnątrz klubu, ale zbiegło się to z porzuceniem jakichkolwiek ambicji sportowych, co potwierdził słaby finał sezonu - zdemotywowana i osłabiona w niektórych pozycjach drużyna (również z powodu zerowych transferów zimowych) grała bez polotu.
Teraz, rok później, trudno (choć niektórzy wciąż w to wierzą) uwierzyć we wszystkie obietnice składane przez klub - od budowy silnego i kompetentnego zarządu, po stworzenie konkurencyjnej drużyny i wzmocnienie sekcji młodzieżowej oraz kobiecej. Czas pokaże, czy te obietnice również zostaną zaprzepaszczone, jak wszystkie te składane przez poprzednich właścicieli od 2014 roku, czy wreszcie uda się powrócić do przywileju, który w tych stronach całkowicie zanikł - myślenia wyłącznie o wynikach na boisku.