Siena FC jest zraniona, ale nie ma powodów do paniki. Pokonać Aquilę i znów wznieść się w górę
Niepotrzebnie padła właśnie ta bramka. Przyszła w momencie, gdy Siena FC zdołała już uporządkować niezwykle skomplikowane spotkanie. Po kilku pierwszych minutach zdecydowanej ofensywy Bianconeri, po raz kolejny zbyt nieskuteczni, dali się zdominować „furii”, jak określił to Gill Voria, Tau Altopascio, które po porażce z Montevarchi było żądne punktów. Po pierwszej połowie, w której Siena FC przegrywała 0:2, zespół wrócił na boisko z zupełnie innym nastawieniem. Dzięki zmianom dokonanym przez trenera Robur zdołał doprowadzić do remisu 2:2. Wtedy jednak nastąpił moment dekoncentracji. W mgnieniu oka podopieczni Ivana Maraia zdobyli bramkę, która rozstrzygnęła losy spotkania, mimo ambitnej, pełnej serca końcówki w wykonaniu Siena FC i prób doprowadzenia do wyrównania. Tym razem błąd w defensywie okazał się wyjątkowo kosztowny.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
Jeśli styl zespołu prowadzonego przez Gilla Vorię jest już dość wyraźnie zarysowany – drużyna pozwala rywalom na zbyt wiele z tyłu, ale sama również potrafi strzelać gole – to zbyt wiele zmarnowanych okazji, zarówno z gry, jak i po stałych fragmentach, doprowadziło tym razem do niekorzystnego rezultatu. Spotkanie w Altopascio pokazało również, że Bianconeri źle znoszą brak zawodnika takiego jak Mirco Lipari. Wprowadzony po przerwie piłkarz od razu odmienił grę zespołu, a dodatkowo zdobył swoją pierwszą bramkę w tym sezonie.
Nie można też pominąć występu Jacopo Ciofiego, dla którego było to bardzo trudne spotkanie. Napastnik znalazł się pod silną presją zawodników Tau. „Próbowaliśmy odebrać Sienie jej największy atut” – przyznał Ivan Maraia.
Siena FC traci obecnie trzy punkty do lidera. Po zaledwie trzech rozegranych kolejkach nie jest to powód do dramatu, choć trzeba przyznać, że cztery punkty zdobyte w 270 minutach przez zespół, który chce walczyć o czołowe miejsca, to dość skromny dorobek.
Pocieszeniem może być fakt, że żadna z drużyn rywalizujących o najwyższe cele nie rozpoczęła sezonu w imponującym stylu. Lucchese doznało bolesnej porażki 1:5 na wyjeździe z Seravezza Pozzi, natomiast Prato zaledwie zremisowało 1:1 na Lungobisenzio z beniaminkiem Grassiną. Jeszcze gorzej radzi sobie Ternana, która zgromadziła dotychczas tylko jeden punkt i już musi odrabiać straty.
Tymczasem San Donato Tavarnelle, Follonica Gavorrano oraz wspomniane Seravezza Pozzi wyrastają na zespoły, które mogą odegrać rolę czarnego konia rozgrywek. Jedno jest pewne – ten sezon zapowiada się na niezwykle wymagający. W niedzielę na Stadio Artemio Franchi przyjedzie Aquila Montevarchi i, patrząc na dotychczasowe wyniki, Siena FC czeka kolejne trudne spotkanie.