Siena F.C. pozostaje na piątym miejscu
Ciężko wywalczone zwycięstwo, ale jak mawiają, jeszcze piękniejsze. Wynik 1:0 (najczęstszy w tym sezonie) pozwolił Siena F.C. wyprzedzić Ghiviborgo w tabeli, utrzymać samotnie piąte miejsce i dotrzymać kroku drużynom znajdującym się przed nią. Tak, nawet Seravezza Pozzi, która wciąż jest na drugim miejscu, a do której Bianconeri wybiorą się w niedzielę. Gol Roberto Candido, pierwszy w tym sezonie dla ofensywnego pomocnika, dał Robur trzecie zwycięstwo w ostatnich czterech meczach - po drodze był jeszcze remis w Civita Castellana, który w świetle trzech punktów zdobytych na Artemio Franchi nabiera jeszcze większej wartości.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
Nie tylko to: drużyna Lamberto Magriniego nie straciła bramki od czterech spotkań, co jest dowodem na to, że odzyskała defensywną stabilność, którą wcześniej wydawała się tracić. Udało jej się powstrzymać nawet ofensywnie nastawione Ghiviborgo, które mogło liczyć na najlepszego strzelca grupy, Lorenzo Goriego - lidera drugiego najlepszego ataku w lidze (lepiej radził sobie tylko Livorno, absolutnie poza kategorią). Nadal jednak brakuje skuteczności w ataku: 19 zdobytych bramek to trochę za mało jak na drużynę aspirującą do czołowych miejsc w tabeli. Gdyby Bianconeri potrafili zamykać mecze, wykorzystując stworzone sytuacje, zniknęłyby niepotrzebne nerwy i strach, a pewność siebie wzrosłaby (tylko przeciwko San Donato Tavarnelle spotkanie skończyło się wynikiem 2:0). "Zespół ma potencjał, potrzebujemy większego spokoju i pewności siebie." - wyjaśnił trener, który jednak zauważył znaczny postęp podczas treningów.
Dobrze byłoby też, gdyby sędziowie zaczęli dostrzegać faule w polu karnym: ten ewidentny, za zagranie ręką, z ostatniego meczu, wciąż domaga się sprawiedliwości. Oczywiście, strzał z rzutu karnego mógłby zostać obroniony lub być niecelny, ale mógł też wpaść do siatki. Pożądane byłoby także - co staje się już refrenem - aby lista kontuzjowanych w końcu się skróciła: od początku roku trener Lamberto Magrini nigdy, przenigdy nie miał do dyspozycji pełnego składu. Zwłaszcza w ataku: trzymajmy kciuki, że wraz z powrotem Elii Galliganiego po zawieszeniu, ofensywa na wyjazdowy mecz na Buon Riposo będzie w komplecie (choć stan kontuzjowanych Tommaso Bianchiego, Lorenzo Lollo i Alfreda Hagbe wciąż wymaga oceny). Jak kluczowe jest to spotkanie, mówią liczby: Robur ma szansę zrównać się punktami z Seravezzą Pozzi i naprawdę zacząć się liczyć w walce o czołowe lokaty.