Siena odpadła w półfinale baraży, ale wartość Bianconeri pozostaje
Sezon sportowy 2025/26 dla Robur zakończył się porażką w półfinale play-offów. Była to jednak porażka dopiero po dogrywce: gdyby mecz na stadionie Lungobisenzio zakończył się po 90 minutach, drużyna Gilla Vorii zremisowałaby także trzecie derbowe starcie sezonu z Prato, któremu udało się wyrównać zaledwie kilka minut przed końcowym gwizdkiem.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
Po regulaminowym czasie gry Bianconeri podłamali się po straconej bramce i odczuli zmęczenie, a bezdyskusyjna siła zespołu z Prato wzięła górę. Drużyna Alessandro Dal Canto wywalczyła tym samym awans do finału, pozostawiając Sienę rozczarowanie z powodu braku "wisienki na torcie", ale też satysfakcję, że podjęli walkę po niesamowitej pogoni, rozpoczętej w momencie, gdy play-offy wydawały się niemal nierealne.
Choć przegrywanie nigdy nie jest przyjemne, nawet w meczu towarzyskim, porażka na Lungobisenzio nie powinna zbytnio boleć. W Serie D play-offy mają bowiem niewielkie znaczenie dają jedynie prestiżowy tytuł i możliwość zdobycia punktów w rankingu drużyn ubiegających się o ewentualny awans administracyjny w przypadku braków kadrowych w wyższej lidze (co jednak w tych realiach wydaje się mało prawdopodobne).
Tak, Robur mógł pożegnać się ze swoimi kibicami na stadionie Artemio Franchi, ponieważ Seravezza pokonało w drugim półfinale Tau Altopascio, ale brak awansu do finału baraży w żaden sposób nie przekreśla tego, co dobrego zrobił Gill Voria i jego zawodnicy. Potwierdzają to liczby: od momentu przyjścia trenera Siena zdobyła w lidze 31 punktów (9 zwycięstw i 4 remisy), strzeliła 36 goli, co pozwoliło jej atakowi wejść na drugie miejsce w klasyfikacji za Grosseto i straciła 17 bramek.
To znakomity bilans, któremu rytmu potrafiło dotrzymać jedynie Prato. Biancazzurri zapłacili za słaby start sezonu, ale z czasem pokazali pełnię swojej wartości, szczególnie po przyjściu Alessandro Dal Canto, który po raz pierwszy zszedł do Serie D i zamierza pozostać tam tylko tak długo, jak to konieczne.
Prato jest więc gotowe pójść śladami Livorno i Grosseto: ustalono już miejsce zgrupowania i zaplanowano kolejne kroki. Przy zaledwie kilku wzmocnieniach drużyna z Prato zapowiada się na głównego rywala do pokonania o ile, podobnie jak w tym roku, ponownie trafi do tej samej grupy co Siena.