Sześć goli, które robią hałas
Na razie jest za wcześnie, by się martwić - w końcu to był tylko sparing - ale dotkliwa porażka 1:6, jaką Siena F.C. podniosła u siebie z Cittadella Vis Modena, pozostawiła sporo wątpliwości. Sześć straconych bramek na własnym boisku to dużo, stanowczo za dużo, i trafiłyby do historii Sieny, gdyby nie fakt, że chodziło o mecz towarzyski. Najwięcej pytań budzi jednak sposób, w jaki te gole padły: cztery w ciągu zaledwie dwudziestu minut pierwszej połowy, a kolejne dwa w kilka sekund od rozpoczęcia drugiej - tak szybko, że aż trudno w to uwierzyć. Po drodze goście mieli jeszcze mnóstwo okazji, w tym strzał w słupek, i wykorzystali liczne błędy gospodarzy w rozegraniu, z których kilka, szczególnie te pechowego Cristiana Paolucciego, okazały się zabójcze. Gol Matteo Menghiego z rzutu karnego, zdobyty tuż przed przerwą, mógł być sygnałem do reakcji - przynajmniej na płaszczyźnie mentalnej - a okazał się jedynie krótkim promykiem światła w bardzo ponure popołudnie.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
Robur nie potrafił znaleźć sposobu na wysoki pressing Cittadella Vis Modena, być może również z powodu gorszej dyspozycji fizycznej. Gdy pojawiły się pierwsze trudności, drużyna załamała się przede wszystkim psychicznie, wpadając w spiralę niekończących się pomyłek. To rzeczy, które mogą zdarzyć się zespołowi całkowicie przebudowanemu (ostatecznie jedynymi, którzy zostali z poprzedniego sezonu, są Daniele Cavallari i Niccolò Giannetti, ten drugi zresztą nieobecny), składającemu się z piłkarzy o bardzo niskiej średniej wieku, którzy trenują razem właściwie dopiero od miesiąca. Jednocześnie jednak taki upadek w trakcie sezonu byłby niezwykle trudny do przełknięcia dla kibiców, którzy mają jeszcze w pamięci wyczerpujące rozgrywki i bolesne porażki, jak ta z Fezzanese.
Po meczu trener Tommaso Bellazzini stwierdził, że ta porażka posłuży jako lekcja, by nie popełniać podobnych błędów. Trener podkreślił, że silna tożsamość drużyny, już widoczna w tych letnich spotkaniach, będzie drogowskazem właśnie wtedy, gdy przyjdą nieuniknione potknięcia w trakcie sezonu. Pozostaje więc mieć nadzieję, że sparing z Cittadella Vis Modena stanie się z czasem jedynie złym i przygaszonym wspomnieniem tego, czym Robur nie powinien być - jedynie szkolnym sprawdzianem. Dziwną i trochę absurdalną dygresją z sierpniowego futbolu, w którym z definicji nie gra się na serio. W przeciwieństwie do najbliższej niedzieli, kiedy na Rastrello w meczu Coppa Italia Serie D z Poggibonsi, Siena F.C. będzie musiała już naprawdę pokazać, że jest drużyną zdolną walczyć o ambitne cele.