Teraz głowa i serce kierują się ku kolejnemu wyzwaniu

Rozmiar tekstu: A A A

Piąta z rzędu wygrana się nie udała: seria czterech kolejnych zwycięstw na wyjeździe w wykonaniu Siena F.C. dobiegła końca. W Civita Castellana podopieczni trenera Lamberto Magriniego nie byli w stanie osiągnąć więcej niż remis. Bianconeri poślizgnęli się - dosłownie i w przenośni - na boisku Flaminii. Patrząc na wynik 0:0, osiągnięty w starciu z przedostatnią drużyną w tabeli, trudno nie odczuć ogromnego niedosytu. Jednak ci, którzy z wiarą w Robur oglądali ten mecz, po ostatnim gwizdku sędziego Domenico Mascolo mogli jedynie odetchnąć z ulgą.

Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!

Końcowe minuty spotkania były prawdziwym oblężeniem bramki gości przez gospodarzy. Dla Robur było to czyste cierpienie. Tommaso Bianchi i jego koledzy bronili się z całych sił, wspierani przez Andreę Giustiego, który dzięki swojemu doświadczeniu zdołał dokonać kilku cudów. Jego obecność między słupkami okazała się kluczowa. Problemem Siena F.C. było jednak to, że po raz kolejny nie udało się wcześniej odblokować wyniku, wykorzystując (choćby nieliczne) okazje stworzone przed tym, jak Flaminia przejęła inicjatywę.

Po dwudziestu rozegranych meczach nie ma już wątpliwości, gdzie leży problem Robur. Trener Lamberto Magrini wcale tego nie ukrywa: żeby wygrywać, trzeba strzelać gole albo przynajmniej próbować oddawać strzały na bramkę. Warto również lepiej wykorzystywać stałe fragmenty gry. Prawdą jest, że na stadionie Turiddu Madami, Bianconeri nie prezentowali optymalnej formy fizycznej i nie błyszczeli tak, jak w poprzednich, wygranych spotkaniach. Dlaczego? To trzeba zrozumieć. Stan murawy, pogarszający się z minuty na minutę z powodu deszczu, z pewnością nie pomagał, ale przeciwnicy grali na tym samym boisku. Byli jednak lepiej przygotowani fizycznie niż Robur.

Przeciwnicy - Flaminia Civita Castellana - to nie Napoli Antonio Contego ani nawet Livorno Paolo Indianiego (które właśnie odnotowało piąte zwycięstwo z rzędu, pokonując Fezzanese). Wprowadzone zimowe korekty w składzie Flaminii jednak działają. Alessandro Tascini udowodnił, że jest napastnikiem zdolnym do wyrządzania szkód, a Dorin Sirbu, który w przeszłości sprawiał problemy Bianconeri, może być graczem robiącym różnicę. Teraz jednak czas skupić się na Ghiviborgo: w niedzielę na stadionie Artemio Franchi punkty mają podwójną wartość, jeśli celem jest wspinaczka na drugie miejsce w tabeli.

iconautor: MentiX

icon 21.01.2025

icon13:47

iconźródło: lanazione.it

iconfoto:











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy