Voria: Musimy zachować czujność. Skład? Nie wiem, co zrobić...

Rozmiar tekstu: A A A

– Mam być szczery? Jestem w totalnym g… Gill Voria ma problem, ale jest to pozytywny problem. Poza Valerio Loconte i Michele Sommą, który od czwartku wróci do treningów z zespołem, trener ma ogromny wybór, ponieważ każdy zawodnik daje z siebie wszystko i stawia go przed trudnymi decyzjami. Właśnie o swoich dylematach szkoleniowiec Siena FV mówił podczas konferencji prasowej, która odbyła się tuż po porannym treningu w ośrodku treningowym Bertoni.

Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!

GILL, CZY MECZ W ŚRODKU TYGODNIA JEST BARDZIEJ SZANSĄ, CZY UTRUDNIENIEM?

– To szansa, ponieważ gra w piłkę nożną jest czymś pięknym. Mecz napędza wszystko, to właśnie pod niego trenujesz.

JEDNAK TAKI MECZ ZMUSZA DO ZMIANY PLANÓW I ORGANIZACJI PRACY.

– Nie jesteśmy w stanie realizować pełnego tygodniowego cyklu treningowego i szczegółowo przygotowywać wszystkiego. Większość pracy wykonaliśmy jednak od 20 lipca, kiedy rozpoczęliśmy przygotowania. Niektóre szczegóły mogą się zmieniać, ale przede wszystkim koncentrujemy się na pracy nad sobą.

CO POWIEDZIAŁEŚ ZAWODNIKOM PO TYM EFEKTOWNYM ZWYCIĘSTWIE?

– Powiedziałem im, że bardzo wierzę w tę grupę. Wszyscy zawodnicy, którzy tutaj są, zostali wybrani przeze mnie i dyrektora, a następnie zaakceptowani przez właścicieli. Uważamy, że jesteśmy świetnym zespołem, dlatego nie mogą odpuszczać. Nie mogą odpuszczać nawet wtedy, gdy po 10 minutach stworzyliśmy trzy okazje i prowadzimy 1:0, tak jak miało to miejsce w niedzielę w meczu z Mezzolarą. Ale trenerze, czy to oznacza, że zagraliśmy fatalnie? Nie, nie zagraliście fatalnie. Jeśli jednak chcemy od początku do końca znajdować się w czołówce, nie możemy pozwalać sobie na takie przestoje. Trzeba być cały czas skoncentrowanym, dawać z siebie wszystko i mieć głód zwycięstwa.

CZEGO SPODZIEWASZ SIĘ PO TAU?

– Agresywnego i wściekłego zespołu, ponieważ przegrał ostatni mecz. Będzie chciał zdobyć punkty, jak w każdą niedzielę. Kiedy nazywasz się Siena, rywale mobilizują się podwójnie, dlatego czeka nas trudne spotkanie.

PLANUJESZ DOKONAĆ WIĘKSZEJ LICZBY ZMIAN W SKŁADZIE NIŻ W MECZU ZE SCANDICCI?

– Mam być szczery? Jestem w totalnym g… No, jestem w naprawdę ogromnych tarapatach. Wszyscy są wściekli, bo każdy chce grać, więc sam nie wiem, co zrobić. Tym bardziej że widzę, jak wyglądają treningi, a zawodnicy dają z siebie 300 procent. Zmiana dwóch czy trzech zawodników jest w moim DNA, ale tutaj mógłbym wymienić nawet dziesięciu i osiągnąć taki sam efekt. Nie wiem, co zrobić, w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Na pewno w porównaniu z sobotnim spotkaniem zobaczymy inny skład, ponieważ przy trzech meczach w tak krótkim czasie to absolutne minimum. Jestem jednak w dużym dylemacie, bo są zawodnicy, którzy mocno naciskają, są też tacy, którzy grali, ale są niezadowoleni, ponieważ również chcieliby wystąpić. To piękna sytuacja, ale jednocześnie stawia mnie w bardzo trudnym położeniu.

WSZYSCY ZAWODNICY SĄ DO DYSPOZYCJI, Z WYJĄTKIEM SOMMY I LOCONTE?

– Tak. Po tym meczu Somma powinien być już ponownie dostępny.

LOCONTE JUŻ PRACUJE NA BOISKU. CZY JEGO POWRÓT MOŻE NASTĄPIĆ WCZEŚNIEJ, NIŻ PIERWOTNIE ZAKŁADANO?

– Obecnie staramy się nie przyspieszać powrotu do gry, ponieważ istnieją statystyki pokazujące, że w przypadku zawodników, którzy wracają do treningów przed upływem sześciu miesięcy od operacji kolana, ryzyko ponownego urazu wynosi 50 procent. Dlatego powiedziano mi, żeby zachować spokój i nie spieszyć się.

ZAWSZE BARDZO DOBRZE PRACUJESZ Z MŁODYMI ZAWODNIKAMI. W SOBOTĘ ZADEBIUTOWAŁ PERICCIOLI. JAK OCENIASZ TYCH CHŁOPAKÓW?

– Dobrze. Widzę w nich wartościowych zawodników, choć niektórzy są mniej, a inni bardziej doświadczeni. Nie można przecież oczekiwać od nich tego samego, co od zawodników mających na koncie 300 meczów. Są jednak wśród nich dobre wartości, również pod względem przygotowania fizycznego. Jeśli przeanalizujemy dane Pericciolego, zobaczymy, że w ciągu 45 minut przebiegł ponad 6 kilometrów i wykonał nie wiem ile przyspieszeń powyżej 6,5 km/h. To naprawdę dobre wyniki jak na zawodnika w jego wieku. Tittocchia wszedł na boisko z odpowiednim nastawieniem, odwagą i bez strachu. Parente również rozegrał bardzo inteligentne spotkanie, podobnie jak tydzień wcześniej Guglielmino czy Monteverde. Na razie ci młodzi zawodnicy pokazują, że można na nich polegać.

iconautor: MentiX

icon 15.09.2026

icon17:03

iconźródło: sienaclubfedelissimi.it

iconfoto: gazzettadisiena.it











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy