Voria: Wyciągniemy wnioski z błędów, ale patrzymy w przyszłość
– Wszyscy razem przeanalizowaliśmy to, co się wydarzyło, i zrozumieliśmy, gdzie popełniamy błędy. Musimy wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów, ale teraz patrzymy w przyszłość. Trzeba już przestać myśleć o tym, co się wydarzyło, i skupić się na tym, co czeka nas jutro.
Jeśli podobają Ci się nasze treści i chcesz wesprzeć ich dalszy rozwój, zapraszamy do postawienia wirtualnej kawy na BuyCoffee! Twoje wsparcie pomaga nam tworzyć więcej ciekawych materiałów, a każda wpłata to dodatkowa motywacja i możliwość rozwijania portalu. Dziękujemy za każdą złotówkę!
Takie jest podejście Gilla Vorii, który na dzień przed meczem Siena FC–Montevarchi, trzy dni po pierwszej porażce w sezonie, jasno mówi o potrzebie wyciągnięcia wniosków i skupienia się na kolejnym spotkaniu.
CZEGO SPODZIEWASZ SIĘ PO MONTEVARCHI?
– To wymagający rywal, ponieważ ma praktycznie ten sam skład co w poprzednim sezonie, a w rundzie rewanżowej zdobył więcej punktów niż ktokolwiek inny, ustępując jedynie Prato i Sienie. Trudno strzelić im gola, odkąd tu jestem, tylko w meczu z nimi nie udało nam się zdobyć bramki. Bardzo dobrze się bronią i wiedzą, czego chcą.
WŁAŚNIE OFICJALNIE POTWIERDZONO TRANSFER DANIELSONA.
– Pojechał do Szwecji, żeby załatwić kwestie formalne, i wraca dzisiaj. Oczywiście potrzebuje trochę czasu, ale to zawodnik z tak dużym doświadczeniem, że może dać nam bardzo dużo.
JAK BLISKO JEST DEBIUTU?
– Pod względem fizycznym jest w dobrej formie, ale nie może mieć odpowiedniego rytmu meczowego, ponieważ ostatni mecz rozegrał bardzo dawno temu. Będziemy nad tym pracować, aby jak najszybciej wrócił do odpowiedniej dyspozycji. Wkrótce czeka nas mecz w Coppa Italia Serie D, więc może być dla niego pierwszym testem i pozwolić nam ocenić jego rzeczywistą formę.
A CO Z SOMMĄ?
– Wczoraj na dobre wrócił do treningów z drużyną, więc jest już dostępny i znalazł się w kadrze na jutrzejszy mecz.
TO DOBRA WIADOMOŚĆ, ZWŁASZCZA BIORĄC POD UWAGĘ PROBLEMY W DEFENSYWIE, W KTÓREJ BYĆ MOŻE ZABRAKŁO OSTATNIO LIDERA
– Jeśli spojrzymy na jego karierę, na to, gdzie grał i czego dokonał… być może w porównaniu z innymi lepiej potrafi radzić sobie z nieprzewidzianymi sytuacjami podczas meczu. Chcę jednak powiedzieć jedną rzecz: ci chłopcy popełnili pewne błędy, ale są dobrymi zawodnikami i zawsze dawali nam ogromną pewność. W środę mecz ułożył się tak, jak się ułożył, ale mieliśmy siłę, żeby odrobić straty z 0:2 na trudnym terenie. Jestem spokojny i przekonany, że mamy jeszcze mnóstwo czasu, żeby zrobić to, co musimy.
WE WTOREK MIAŁEŚ PROBLEM, BO WSZYSCY BARDZO CHCIELI GRAĆ. A JAK WYGLĄDA SYTUACJA TERAZ?
– W każdą niedzielę dokonam dwóch-trzech zmian, rzadko zdarza mi się wystawić ten sam skład w dwóch kolejnych meczach, ponieważ jest to część mojego podejścia. Kiedy kadra jest wyrównana, każdy musi czuć się ważny. Do wygrywania lig potrzebujemy całego zespołu, bo w trakcie sezonu mogą przytrafić się kontuzje, zawieszenia… Każdy musi być gotowy. Oczywiście, jeśli pokażesz, że po czterech meczach na ławce wchodzisz na boisko i rozgrywasz bardzo dobre spotkanie, masz większe szanse, żeby wyprzedzić kolegę w hierarchii. Jednocześnie trzon zespołu, mniej więcej, musi pozostać stały, bo taka jest piłka.
JAK PRZYJĄŁEŚ SWOJĄ PIERWSZĄ PORAŻKĘ W LIDZE, BIORĄC POD UWAGĘ RÓWNIEŻ POPRZEDNI SEZON?
– Źle. Przez dwa dni nie rozmawiałem nawet z zawodnikami. Chciałem przeanalizować wszystko możliwie najbardziej na chłodno. Rzadko rozmawiam z zespołem tuż po meczu, kiedy coś pójdzie nie tak, ponieważ czasami można dać się ponieść emocjom. Wolę odczekać chwilę i spokojnie się zastanowić. Po dwóch dniach można powiedzieć zawodnikom dokładnie to samo, ale w innym tonie, bardziej konstruktywnym. Dlatego wczoraj usiedliśmy w tej sali (w Bertoni – przyp. red.) i obejrzeliśmy nagranie meczu. Wskazałem im rzeczy, które moim zdaniem nie funkcjonowały tak, jak powinny. Porozmawialiśmy o tym, ale tak jak mówiłem wcześniej teraz wystarczy. Teraz myślimy już o jutrze.