W końcu jest Siena, której chcemy

Rozmiar tekstu: A A A

Cieszymy się chwilą, tak jak powinno być, w pełni obserwując naszą wiarę w bycie wiernymi fanami. Brzmi trywialnie, ale tak nie jest. Entuzjazm narasta wokół Sieny, ponieważ dzięki trio Montanari-Salvini-Pagliuca powróciło pragnienie podążania za zespołem, nawet na wyjeździe, ponieważ na to zasługuje. Kibic chce wygranej zawsze i wszędzie, ale myli się każdy, kto myśli, że to jedyny powód, który skłania go do przywiązania do grupy, która reprezentuje nas na boisku. Widzenie wszystkich zaangażowanych w walkę, dostrzeganie solidności grupy, zaangażowanie zawsze i w każdym razie jest motywacją, która prowadzi miasto do podążania za swoim zespołem.

Siena nigdy nie opuściła Robur, nawet wtedy, gdy drużynę prowadziło dwóch trenerów, jeden na ławce, a drugi na trybunach, ani wtedy, gdy doznał dwóch upokarzających porażek na boiskach, które w przeszłości służyły jako scena letnich sparingów (z Badesse i Sinalunghese) ani po słynnej serii sześciu kolejnych porażek epoki Maddaloniego.

Na początku sezonu zmieniła się muzyka i wszyscy jesteśmy "zobowiązani" (sercem i wiarą) do przeżycia tej chwili pełnią życia, bo to prawda, że ​​tak powinno być, a przede wszystkim dlatego, że po okresie, w którym definiowanie ciemności jest nawet niedopowiedzeniem, w końcu mamy zespół, który nas angażuje i który reprezentuje nas najlepiej.

iconautor: MentiX

icon 28.09.2022

icon19:14

iconźródło: sienaclubfedelissimi.it

iconfoto: acrsiena1904.it











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy