Wreszcie trochę radości
Niektórzy powiedzą, że zwycięstwo z Pianese to płaca minimalna, ale w tym sezonie takim jak ten, który się kończy, w którym wydarzyło się wszystko i więcej, zamknięcie ważnym zwycięstwem i wygranie play-off może tylko dawać radość. Zostawmy na boku tabelę i cele przed sezonem i nadajmy odpowiednią wartość piątemu miejscu, które gwarantuje nam dostęp do fazy play-off, ale przede wszystkim możliwość poproszenia o ewentualne repasaże. Jak już napisano, play-offy nie gwarantują niczego poza możliwością znalezienia się na liście klubów, które mogłyby poprosić o dopuszczenie do Serie C.
Na dzień dzisiejszy nic nie jest jeszcze pewne, a ostateczny termin to 28 czerwca, termin zarezerwowany dla klubów Lega Pro na złożenie wniosku rejestracyjnego ze wszystkimi niezbędnymi formalnościami. Pierwsze oznaki wakatów w Serie C pojawią się zatem za kilka dni, bo gdyby nikt nie wykazywał trudności ekonomicznych, dyskusja zostałaby natychmiast zamknięta.
Krok po kroku, ale pierwszy, najważniejszy, odniesiony wczoraj w Piancastagnaio, czyli zwycięstwo, które nie było tak oczywiste, jak pokazało boisko. W sobotę półfinał play-off, Sieną rozegrał na boisku Trastevere w jednym meczu, w którym trzeba wygrać. Aby wygrać, na boisku teraz zagrajmy do końca szablą i floretem, ale w razie potrzeby także włócznią. Zwycięska Siena daje radość wszystkim, zwłaszcza w sezonie, w którym otrzymaliśmy zbyt wiele klapsów, ale od zwycięstwa do zwycięstwa rozczarowanie ustępuje, a zwycięstwa są panaceum na wszelkie bolączki, otwarte na nadzieję na przyszłość, która jeszcze nie zostanie napisana, ale to dobrze wróży.